Life(NIE)style,  Work(NIE)balance

„Wspólne dobro, wasz syf” – skupiska ludzkie.

Mityczne firmowe kuchnie, miejsca w których nie jedna kolonia szarych istot miała swój początek i dochodziła już w swojej ewolucji do wynalezienia koła.

Ludzie nie szanują wspólnej przestrzeni, a im więcej ich jest do jej dzielenia tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie zaniedbana. Tak też jest w kuchni, którą zdarza mi się odwiedzać z racji cotygodniowych spotkań w firmie z którą współpracuję. I tak też było w większości kuchni firmowych w miejscach w których pracowałam.

Typowa kuchnia pracownicza

Jak wygląda typowa kuchnia pracownicza w firmach? Gdzie nie spojrzysz zaschnięte plamy z kawy, herbaty, jakiejś zupy. Rozsypane wszędzie po stołach i szafkach okruchy, jakieś nasiona, fusy, góra garów w zlewie oczywiście brudna … Tak to typowa firmowa kuchnia i może nie widać tego na pierwszy rzut oka, bo szafki i linoleum na podłodze swoim kolorem świetnie maskują wszelkiego rodzaju plamy po wszelakich płynach, ale jak zatrzymasz się na chwilę to dojrzysz ten wszechobecny SYF.

Prawdę zawsze zdradzi lodówka, która w sowim wnętrzu ukrywa kolonie najprzeróżniejszych organizmów owianych nieatrakcyjnym zapachem zepsutego jedzenia. Często kolonie po długim czasie leżakowania w prawie szczelnych pudełkach nie znajdują właściciela lub ten się nie przyznaje do szarawej zawartości. I takie pudełka zalegają tygodniami zajmując w jedynej na całe pięto lodówce, cenne miejsce.

Powiecie mi pewnie teraz, że w takich kuchniach są dyżury, że to obowiązek dyżurnego posprzątać kuchnie na koniec dnia, że przesadzam i ze czystość w waszych kuchniach firmowych bije po oczach. Jeśli tak to mam dla was test czyściocha (nie, nie będzie do tego potrzebna biała rękawiczka): Idźcie do kuchni, do ekspresu do kawy i wyjmijcie tą część do spieniania mleka (Cappuccinatore). Później zerknijcie na tackę do zbierania wody… jeżeli tam jest brudno to znaczy, że wszędzie jest brudno.

Jeszcze pół biedy jeżeli raz w tygodniu przyjedzie firma sprzątająca to przynajmniej umyje podłogę i blaty powyciera. Śmieci wyniesie… Ale gdy za kuchnie odpowiedzialni są tylko pracownicy… Radzę taką kuchnię omijać z daleka.

Nie tylko kuchnia…

Jakiś czas temu pisałam o spacerach i brodzeniu w śmieciach i o tym, że odpowiedzialność zbiorowa za mienie nie istnieje. Potwierdzają to klatki w blokach gdzie sąsiad sąsiadowi pod drzwiami, śmieci, buty czy inne graty wystawia. Chodniki i przystanki autobusowe…

Jeżeli za jeden teren jest odpowiedzialnych więcej osób to możemy być pewni, że nikt o niego dbać nie będzie. Odpowiedzialność zbiorowa to żadna odpowiedzialność, nawet jak wyznaczymy z danej grupy dyżurnego, bo zawsze znajdzie się ktoś kto tej pracy nie uszanuje.