Eko(NIE)logicznie

Wspólne dobro, wasz syf!

Uwielbiam spacerować. Chodzenie, w teorii bez celu, bardzo mnie uspokaja. Po długim spacerze mam poczucie poukładanego życia, zaplanowanych spraw. Całe nagromadzone emocje z danego dnia po prostu ze mnie uciekają. Wręcz oddaje je otaczającej mnie przyrodzie.

Kupię gumowce do chodzenia po śmieciach!

Niestety coraz częściej mam poczucie, że zamiast odpoczywać to brodzę w śmieciach. I zamiast oddawać negatywną energie to dodatkowo przyjmuje jej jeszcze więcej! Nie ma spaceru abym nie znalazła sterty śmieci w lesie czy nad rzeką. Gdybym miała teraz meblować mieszkanie to ze śmieci z jednego spaceru mogła bym umeblować średniej wielkości kawalerkę (wliczając w to wszelkiej maści sprzęty AGD). A Gdybym dobrze poszukała to z odpadów zebrała bym jedzenia na kilka dni!
(I żeby nie było dobrego jedzenia takiego, które naprawdę nadaje się jeszcze do spożycia!)

Płacimy i nie wyrzucamy?

Zastanawia mnie również dlaczego osobniki z którymi egzystuje na jednej planecie robią tak bezmyślne rzeczy jak wyrzucanie odpadów do lasu? Przecież i tak musza płacić za śmieci zgodnie z ustawą, która weszła kilka lat temu. Czy to im się w ogóle opłaca?

Co ich pcha do takiego działania? Przecież wydaje się to kompletnie nie opłacalne, zarówno dla planety jak i dla właściciela śmieci który nie dość że musi zapłacić do urzędu opłatę za wywóz śmieci to jeszcze do tego musi dodać koszt paliwa, które spali wywożąc śmieci do lasu czy rzeki.

Dlaczego jednostkom ludzkim brakuje odpowiedzialności za wspólne dobro i za swoje otoczenie?

Ostatni spacer dał mi do zrozumienia, że bez względu na to czy ludzie pochodzą z miasta czy ze wsi nie potrafią dbać o wspólne dobro jakim jest nasza ziemia, las, rzeka czy choćby nawet korytarz w bloku w którym mieszkają. Bo jak jest coś wspólne to już nie jest nasze, a co za tym indzie nie musimy o to dbać. Przez takie podejście całe nasze otoczenie wygląda (powiem delikatnie) – nie najlepiej.

Jak przypomnę sobie czasy studenckie i dziwne nawyki sąsiadów z bloku czy klatki, to aż dziw mnie bierze że nadal tak się dzieje. Jednym z dziwniejszych przyzwyczajeń moich sąsiadów żyjących w bloku jest wystawianie śmieci tuż za drzwi własnego mieszkania zaśmiecając i zaśmierdzając przy tym całe piętro, a w ekstremalnych przypadkach nawet całą klatkę.

Czy tak trudno jest wyrzucić śmieci w miejsce, które jest do tego przeznaczone nie utrudniając przy tym istnienia pozostałym bytom na tej planecie? Reforma śmieciowa miała zapobiegać takim sytuacjom. Niestety nie zapobiega… i z roku na rok jest coraz gorzej.