Life(NIE)style,  Rodzin(NIE)

Życiowi pseudo eksperci

Mam Wuja. Jest człowiekiem w średnim wieku, którego jestem w stanie posumować jednym zdaniem: „Ekspert we wszystkim i o wszystkim”.

Mój Wuj jest symbolem ludzi jakich w kraju mamy w ostatnich czasach dosłownie na pęczki. Czyli ekspertów w każdej dziedzinie, takich którzy pomimo argumentów, elementarnej wiedzy ze szkoły, będą ci udowadniać że jesteś w błędzie, a oni mają remedium, a przynajmniej komentarz na każdy problem, sytuacje polityczną, sytuację biologiczną czy ekonomiczną. Nawet gdy wypowiadają zdanie i sami sobie zaprzeczają, nigdy nie przyjmą twoich argumentów do wiadomości.

Oni zawsze wiedzą co jest dla ciebie najlepsze!

Niezależnie od poruszonego tematu zawsze jesteś w błędzie. Niezależnie od argumentów, nigdy ich nie będzie na tyle dużo żeby nasz Expert zmienił zdanie.

Mówię wam to z perspektywy bezdzietnej (kto ci na starość szklankę wody poda) Singielki (która nie mając pary spodni w domu nie ma wartości) robiącej karierę (Krajera to nie wszystko, zegar biologiczny tyka) w mieście (na wsi spokojniej, taniej, ludzie milusi, i w ogóle miasto to jedne wielki syf) wynajmującej mieszkanie (a nie lepiej kupić, a najlepiej to dom pobudować) i mającej własną firmę (etat, tylko etat bo łatwiej z macierzyńskim i kredytem na dom).

I żeby nie było takich „wujków” spotykam nie tylko raz na jakiś czas na rodzinnych imprezach ale w pracy, komunikacji miejskiej w knajpie czy w internecie… zwłaszcza w internecie!

Powiem wam że jestem tym już zmęczona, zmęczona wszech obecnie panującą pewnością, że każdy zna się na wszystkim. Tego że niezależnie jaki temat poruszysz otrzymasz dosłownie tonę nowych informacji, często stojących w kontrze do twojego punktu widzenia, a najczęściej błędnych bez poparcia w faktach czy logice.

Ludzie chcą być najmądrzejsi … bo co im innego pozostało, skoro ich życie się zatrzymało?

Z moim Wujem, co rodzinną imprezę toczę dyskusję na rożnego rodzaju tematy. Ostatnio przewinął się temat prokreacji, a mianowicie próba udowodnienia mi że im większa ilość posiadanych dzieci tym na starość większa gwarancja, że będzie miał ci kto szklankę wody podać.

Może bym się ze swoim Wujem zgodziła i zapragnęła rodzić dzieci na potęgę , gdyby nie to że we własnej rodzinie mam przypadki porzucenia matki/ojca przez dzieci. Pozostawienia ich na łasce obcych ludzi. Mało tego Wuj, który wypomina mi brak potomstwa, sam swoją Matkę (a moją babcię) praktycznie porzucił. Bo nie można nazwać opieką przyjeżdżania raz w tygodniu na kawę czy herbatę.

I tak właśnie działają ci nasi wszechobecni Eksperci. We własnym życiu problemów nie widzą ale w twoim najmniejsze ziarnko uwierające w bucie dojrzą. A robią to tylko po to żeby poprawić swoje samopoczucie przy jednoczesnej próbie ośmieszenia swojego rozmówcy.

Pandemiczne skutki…

Mam wrażenie, że to wszystko jakoś wzmogło się podczas Pandemii ludzie mają więcej czasu na przeglądanie internetu, wyszukują tam informacje, ale ich w żaden sposób nie weryfikują, nie analizują i nie poddają w wątpliwość. Ci starszej daty Eksperci nie zauważyli że od najlepszych lat ich życia minęły przynajmniej 3 dekady i świat się trochę zmienił.

A ja tylko słucham i czytam codziennie tych mądrości tego udowadniania sobie, że „Ja” wiem lepiej, Będąc Wujem, Gwiazdą, Piosenkarką, Firmową Plotkarą, Randomowym Gościem z internetu … A im większa publiczność tym głoszone ekspertyzy śmielsze.